sobota, 5 stycznia 2019

Sobotnia kawka #1 + Cele na nowy rok



Pierwszy tydzień nowego roku zleciał mi jak z bicza strzelił. Poniedziałek i wtorek trochę spisałam na straty, jeśli mam być szczera, bo do jakiejkolwiek produktywności wróciłam dopiero w środę. Ale za to ruszyłam z kopyta i byłam bardzo produktywna!

Przeczytałam książkę Agnieszki Wojtczuk-Turek "Zachowania innowacyjne w pracy", na podstawie której miałam zrobić prezentację na studia. Jest to literatura o konkretnym zjawisku, które jest tam dobrze opisane i wytłumaczone, więc jeśli kogoś interesują takie tematy to polecam, bo można uzyskać sporą dawkę teorii w przystępny sposób.

Słuchałam namiętnie płyty Meli Koteluk "Migawka", którą dostałam w prezencie na gwiazdkę. Ja muzyki z płyt słucham tylko podczas jazdy samochodem, więc każda mała lub duża przejażdżka w tym tygodniu upłynęła mi w towarzystwie piosenek Meli. Uwielbiam ten album, chyba nawet bardziej niż poprzedni.

Zaczęłam się uczyć na nadchodzące kolokwia i egzaminy. I mam w planach poświecić jeszcze kilka godzin mojego weekendu, żeby rozłożyć całą naukę na styczeń i nie wkuwać noc przed egzaminami. Myślę że dobre rozplanowanie materiału to klucz do tego zadania. Jestem mocno zmotywowana i wiem że się uda!



Byłam na dwóch długich spacerach (10 km) i na jednym krótkim (5 km) - także bardzo dobrze rozpoczęłam ten rok! Obiecałam sobie, że powrócę do tych treningów w postaci maszerowania (od lipca do października chodziłam codziennie 5-10 km) ale w zimie to nie jest to samo i nie sprawia mi to tak wielkiej przyjemności - na razie trzy razy w tygodniu mi wystarczą, dopóki nie zrobi się cieplej i jaśniej wieczorami.

W związku z nowym rokiem czuję się niemal zobowiązana do tego, żeby zrobić sobie jakieś małe postanowienia. Jestem jednak z tych, którym ciężko jest później o nich pamiętać w ciągu roku, dlatego chcę, by były one proste i realne do wykonania. W tamtym roku trochę poszalałam i we wrześniu czułam lekkie rozgoryczenie, bo już wiedziałam, że wiele z nich się nie uda wdrożyć w życie. Dzisiaj wiem, że nie ma się o co frustrować a raczej powinnam stawiać sobie bardziej dostępne cele, by małymi kroczkami dążyć do spełnienia większych marzeń.



Moje trzy główne cele na rok 2019

1. Iść na praktyki do poradni psychologiczno-pedagogicznej
Jest to coś, co znajduje się na samej górze mojej listy. Nadszedł czas mojego studiowania, gdzie muszę zadać sobie pytanie o to, co dokładnie chcę robić. Zawsze widziałam siebie jako psychologa właśnie w poradni, ale muszę to zweryfikować - w tamtym roku przecież widziałam siebie na stanowisku opiekunki w żłobku - a już po pół roku życie zweryfikowało mój wybór i teraz nie zdecydowałaby się na tą pracę na dłużej niż „przetrzymanie”, czyli moment w którym musiałabym z czegoś żyć, ale równocześnie szukałabym po prostu lepszej pracy, zgodniejszej z moimi ideami.

2. Pisać regularnie i konsekwentnie bloga
To mój cel związany trochę z moim rozwojem. Bardzo bym chciała powiedzieć sobie za rok, że rzeczywiście w tygodniu pojawiały się dwa wpisy a ja sama nauczyłam się samodyscypliny.

3. Napisać książkę
Lub może nawet więcej niż jedną, jeśli znajdę na to czas. Jak chcę to osiągnąć? Pisać codziennie przynajmniej po pół godziny, w weekendy i dni wolne trochę więcej, jeśli znajdę czas.


Idę dzisiaj na przedłużanie rzęs do kosmetyczki po raz pierwszy w życiu. Zobaczymy co to będzie, trochę się stresuje, jaki będzie efekt, chociaż myślałam o tym zabiegu już od dawna. A wy, jakie macie plany na sobotę? Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz