piątek, 14 grudnia 2018

Ulubieńcy jesieni

Cześć! Dzisiaj piszę dla Was o tych rzeczach, które skutecznie umilały mi szare, jesienne dni. Zapraszam do lektury.

Dior Poison Girl


Rok temu podczas zwykłych zakupów w galerii handlowej postanowiłam wpaść do Dauglasa. Jestem tym typem, który przede wszystkim wchodzi tam po to, żeby powąchać różne perfumy. Wtedy trafiło na „Poison girl”, którą zapamiętałam i obiecałam sobie, że kupię ją na gwiazdkę. To postanowienie jednak jakoś mi się rozmyło, były istotniejsze wydatki i tak oto buteleczkę tę nabyłam dopiero we wrześniu tego roku. Jest absolutnie piękny, tej jesieni to mój zapach.



2. „Chłopcy, których kocham” Anna Ciarkowska
Niczego bardziej nie lubię niż jesiennych wieczorów, kiedy jestem zawinięta w kocyk, piję sobie herbatę ziołową i czytam. „Chłopcy, których kocham” to pozycja, którą wcześniej znałam z Internetu i już wtedy bardzo lubiłam. Wiersze te docierają do mnie, wiele pozostawia u mnie poczucie inspiracji, cieszą mnie użyte w nich gry słów, refleksje. Są idealne na spokojny wieczór z książką i pozostawiają we mnie poczucie przyjemnej zadumy, może nawet lekkiej nostalgii.



3. Creightons, Vanilla & Macadamia Cocoon – płyn do kąpieli
Tej jesieni naprawdę starałam się rozpieszczać – wieczory z książką, a przed nimi gorące kąpiele z bąbelkami. Tak naprawdę całą jesień używałam Creightons – Vanilla & Macadamia Cocoon, zużyłam dwa opakowania. Uwielbiam zapach tego płynu do kąpieli, naprawdę to jest to co tygryski lubią najbardziej! Pachnie słodko jak krówki ciągutki – i to jest taki zapach, któremu właśnie nie potrafię się oprzeć. To dla mnie jedna z ważniejszych kwestii – zapach produktów. Bardzo lubię, jeśli coś mi ładnie pachnie. O jego działaniu niewiele mogę powiedzieć, myje się nim fajnie, ale zawsze po kąpieli używam balsamu, wiec niestety nie mogę być pewna, czy ma jakiekolwiek właściwości nawilżające.





Wiem, że ta odżywka od zawsze była popularna, ale – mówiąc szczerze – jakoś mnie to ominęło i kupiłam ją pierwszy raz w październiku. Moje włosy w ciągu lata bardzo się zniszczyły i nie wiedziałam, co mam zrobić, żeby odżyły, zaczęły znowu ładnie się układać i błyszczeć. Stwierdziłam, że może dodatkowa odżywka im nie zaszkodzi. Poczułam różnicę już po pierwszym użyciu, były przyjemnie miękkie i łatwo się rozczesywały. Teraz używam jej regularnie, jak mam czas to chodzę z nią na głowie nawet godzinę i naprawdę widzę poprawę kondycji moich włosów. A do tego ten nieziemsko piękny zapach!




5. Zuzia Górska „Single leather bag”
Po prostu uwielbiam jej torebki. W tym roku miałam postanowienie, żeby wreszcie kupić sobie jedną z nich i tak właśnie się stało – w czerwcu kupiłam pierwszą a w październiku, drugą. To naprawdę wytrzymała, pojemna torebka. Zamówiłam ją w klasycznym, czarnym kolorze, żeby do wszystkiego pasowała. Noszę ją na uczelnię i do pracy, spokojnie mieści w sobie moje zeszyty, chociaż teczek A4 już niekoniecznie. Wykonanie tej torby jest naprawdę porządne, są dopieszczone w każdym calu i jestem przekonana, że na tej się nie skończy.

A wy macie coś ulubionego, bez czego nie wyobrażacie sobie tej jesieni?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz