sobota, 8 grudnia 2018

Jestem nianią - i lubię moją pracę!

Kiedy byłam nianią jeszcze za czasów liceum, to powiedziałam sobie, że to pierwszy i ostatni raz. Ale niecałe dwa lata temu stanęłam przed wyborem szukania pracy w jakiejś kawiarni, czy fast-foodzie albo podjęciem pracy jako niania dwóch dziewczynek. Praca miała być wieczorem, więc jak najbardziej mi to pasowało. I teraz, po całym tym czasie, mogę spokojnie powiedzieć że bardzo lubię tę pracę.

Jak wygląda praca niani?
Ja zaczynam zwykle koło godziny 15. Jestem wtedy po zajęciach na uczelni a moja praca kończy się koło 19-20. Do moich obowiązków należy opieka nad dziećmi, zabawa z nimi, przygotowywanie prostych posiłków i/lub odgrzewanie obiadu, karmienie, spacer, kiedy jest ładna pogoda. Czasami sprzątnę trochę pokój dziewczynek, ale rzadko, bo po pierwsze – dziewczynki same mają sprzątać swoje zabawki, po drugie – ciężko wygospodarować na to czas z dwójką rozbrykanych dzieci.
Jestem tym rodzajem niani, która naprawdę angażuje się w swoją pracę. Oczywiście zdarzają się gorsze dni – zarówno mi jak i dziewczynom – wtedy spędzamy czas spokojnie, ale produktywnie, na przykład czytając książeczki czy rysując obrazki, kolorując, naklejając naklejki w książkach. Kiedy wszyscy mamy dobre humory to robimy wiele fantastycznych rzeczy, tańczymy, śpiewamy, wygłupiamy się, robimy teatrzyki, trochę kuchcikujemy, budujemy fortecę z koca i krzeseł, malujemy palcami, albo robimy jakieś trudniejsze prace plastyczne. Dziewczynki aktualnie uwielbiają też zabawę we fryzjera, szczególnie kiedy to ja jestem klientką.
Staram się, żeby to dziewczynki wymyślały zabawy i pozwalam im na to, kiedy chcą bawić się same. Uważam, że to wspiera kreatywność i samodzielność u dzieci – a niektóre naprawdę mają z tym problem i nie potrafią bawić się bez dorosłego, który dosłownie „podyktuje” im, co mają robić. A jeśli tego dorosłego nie ma, to dzieci po prostu się nudzą i są marudne.

Plusy pracy niani

Ilość dzieci

Jak wiecie, pracowałam również w żłobku i ta różnica jest naprawdę odczuwalna. Nawet dwójka maluchów nie dorówna dwudziestce i koniec. Można dzięki temu zrobić z dziećmi wiele ciekawych rzeczy, bez obawy, że nagle któremuś coś się stanie, bo nie jesteśmy w stanie upilnować tylu maluchów. Czuję się przez to o wiele spokojniejsza w pracy, chociaż dziewczynki mają czasami naprawdę szalone pomysły i trzeba je często hamować, bo by wybiły wszystkie zęby.

Kontakt z rodzicami

Jeśli traficie na dobrych ludzi, to praca jest przyjemna. Jeśli traficie na rodziców, z którymi się nie da pracować, to radzę szukać innej pracy. Wiele osób twierdzi, że najcięższe w pracy z dziećmi jest to, że trzeba również pracować z ich rodzicami. To jest prawda, jeśli traficie na ludzi, z którymi się nie rozumiecie. Ja na szczęście nie mam tego problemu aktualnie, natomiast w żłobku nigdy nie wiedziałam na kogo trafię i czy ta osoba nie będzie nadwrażliwa, lub niegrzeczna wobec mnie. W pracy niani rodzice są zawsze ci sami, jeśli wiecie o co mi chodzi ;-)

Satysfakcja z wykonywania pracy

Musiałam to napisać. Uczęszczam teraz na pedagogikę dla psychologów - takie studia podyplomowe, które moja uczelnia pozwala nam robić w trakcie trwania moich studiów magisterskich. I jedna z prowadzących powiedziała nam taką rzecz: w zawodzie pedagoga satysfakcja z wykonywanej pracy jest tak wielka, że wypłata jest już całkiem niepotrzebna. Oczywiście mówiła to z przekąsem i żartobliwie, ale rzeczywiście. Gdyby nie to, że wracam do domu przepełniona uczuciem misji, to momentami byłoby ciężko. To jest coś, co trzeba lubić.

Dzieci są zabawne

Odkąd zaczęłam pracę z dzieciakami, czy to prowadząc urodziny, czy półkolonie, to było coś co zawsze dodawało mi sił - to, że jak wracałam do domu, to przypominałam sobie zabawne momenty. I czasami naprawdę śmiałam się do rozpuku, bo perypetie dzieci i ich teksty są naprawdę zabawne. Oczywiście mówię w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Teraz, pracując z dwójką dziewczynek czasami mam ochotę płakać ze śmiechu i często z przyjemnością opowiadamy sobie z ich mamą co jej pociechy śmiesznego wymyśliły.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz